tam i z powrotem
Kategorie: Wszystkie | cała reszta | droga | na krechę | przez szkło | zakurzone
RSS
piątek, 26 czerwca 2009
za sobą

zatliłam się, rozpaliłam, zgasłam. mały ogarek, jakich dużo. nie ostatni. taki, co przynosi radość i niepweność zarazem. chwila szczęścia, bezrozsądna, zmyślna.

i tyle. nic więcej. ponownie...

piątek, 12 czerwca 2009
Oj, Wiosna!

ojWiosna

foto:bakukasa, modyfiakcje rzeczywistości:maracayoc

środa, 03 czerwca 2009
idylla chwilowa

sypią się. listy, wiadomości, myśli. jakieś kwiaty mimochodem. stare sprawy odżywają i rozplatają. więcej punktów w kalendarzu, czasu mało tak samo, nie mniej. jakaś pewność siebie, nowy zapał, odrobina rutyny dla porządku.

i wszytko przez oberki. a może się tylko tak zdaje..

 

czwartek, 23 kwietnia 2009
z przemyśleń człowieka na etacie

nie jest dobrze być uwikłanym w system. wcale nie lepiej jest być zupelnie z nikąd. trochę jak przyjechć do Czech w poszukiwaniu UFO.

którędy do zlotego środka?

czwartek, 16 kwietnia 2009
szarość/Ł. Żwirowska

by nowe rodziło się powoli/ w spokoju nie zmąconym niecierpliwością/

by nastał najchłodniejszy ze świtów i to wszystko co po nim/ niech świergot ptaka będzie przed promieniami słońca/

by stawało się bez Ciebie/ ingeruj tylko, gdy rozstępuje się ziemia, odjeżdża pociąg, umiera matka/

by odchodził i wracał, przynosił i zabierał/ niech będzie i co dzień objawia się nowym/


pozwól sobie/

tęsknić, ale nie wypełniaj się po brzegi/

marzyć, ale budź się co rano i nakładaj podartą szarość/

by czas płynął, aż będzie i fiolet, i pomarańcz razem

środa, 15 kwietnia 2009
taboru ciąg dalszy

tabor_sequel

ciepłe sierpniowe przedpołudnie. staruszek Głaz w nieskończoność przygrywał tancerzom oberki, tanga, mazury. siedzący na drewnianym krześle Rawski zdawał się znikać w leniwej kontemplacji upływającego czasu. wyrywaliśmy go z niej prosząc o o stare piosenki. partyzanckie, leśne, miejskie. najpiękniejsze były te miłosne. nie, że historie, które każdy słyszał kilkakrotnie, bo każdy śpiewak miał w repertuarze tęskne Maniusie, nieślubne dzieci i Jaśków-morderców. tylko to jak tęskniły tęsknotą życia śpiewaczego scedzoną na tę jedną opowieść, jak te dzieci płakały bólem śpiewaczym z rys i blizn jego, i jakże okrutnie zadawał Jaśko razy tej swojej kochance-z całego życia śpiewaczego razy zadane. i tak w tych dziatkach, kochankach i zabijakach był on-ten, który śpiewa i Ci, co mu kiedyś o tym śpiewali. 

 

p.s. tegoroczny tabor 5 -12 lipca, ponownie w szczebrzeszynie. zapowiada się wyjatkowo, bo z włoskim akcentem. więcej na tyndyryndy.

19:11, maracayoc , droga
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 marca 2009
Młociny-pętla

autobus z pętli miał odjechać za dwadzieścia minut. szczęśliwie przyjechał szybciej, a motorniczy pozostawił drzwi otwarte. wskazówki zegara przesuwały sie okrutnie wolno. powieki opadały bezwiedne, powodując lekki ból głowy. zmęczenie dawało znać o sobie. dziś tu, jutro tam - uśmiechnęłam się i pomyślałam, że trzeba było wejść do kawiarni z kanciatymi stołami z surowej sosny i sącząc ciepłą herbatę próbować skończyć lekturę. strach wziął górę. strach? raczej obawa, że ciało nie wytrzyma, że będę na wpół przytomna wółczyć się po mieście, które po zmroku stawało się miastem cieni, a pstrokacizna założeń architektonicznych odrażała bardziej niż w ciagu dnia. gdyby nie ten lęk nie wiedzieć skąd. /wiadomo, zawsze z głębi czlowieka/ gdyby nie ten dom nocny. łatwiej byłoby sprzedać lodówkę i przytroczyć namiot.

mogłabym sobie obiecać, że gdy tylko skończę, co tu pozaczynałam. gdy tylko zamknę drzwi, które trzeba pozostawić zamknięte, poważaniem cieszyć będzie się wyłącznie chwila. wierność sobie działa u mnie jak dziurawa dętka, a planowanie spontaczności, to semantyczne nieporozumienie. więc co? wiec Herbert, który mi się przejadł, wraca do łask. przez mgłę przebija sie pan-od-myślenia. gdyby jeszcze cudne manowce majaczyły na horyzoncie, a świt pachniał kwiatem jabłoni...

16:15, maracayoc , droga
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 marca 2009
Baśń o Szeherezadzie_5
tego jej dziś bylo trzeba. zaczęła szukać nożyczek.
poniedziałek, 23 marca 2009
levity

muzyka pojawiła się znikąd, a raczej skądś, co pływa od dawna w morzu niepamięci i nie ma zamiaru do brzegu zawinąć. była i tyle. z czyjegoś bogactwa emocji i wrażliwości stala się i jest. 

potem był koncert. cudowny,płynacy, zaskakujący, liryczny i zabawny zarazem. koncert na który dojeżdżaliśmy kojeką, szliśmy monciakiem, jechaliśmy samochodem. tego feralnie mroźnego dnia mężczyzna kończył życie pod kołami taboru paraliżując komunikację. 

dźwięki chodziły za nami długo. chłopacy za kilka godzin mieli zliczać wahnięcia kulki, co dodawało kolorytu, a raczej głupawki sytuacji. trafiliśmy na dwugodzinną przerwę w kurswaniu kolejek. paraliż. tym razem zaskakujacy nas tylko.

tyle ze wspomnień. dziś cudo odkryte dzięki hajtechowi, a precyzyjniej grzebaniu w globalnym śmietniku, czyli coś z niczego, a raczej ze spamu z seprentu. bo to ostatnie motywacją do poszukiwaniań było. pomysleć, że się na coś spam przydaje.

 

 

wtorek, 17 marca 2009
Who dies?/Martha Medeiros
w oryginale po hiszpańsku, tutaj in inglisz z książki o twardej oprawie koloru trzylistnej koniczyny. czyli wszytkiego zielonego z okazji świętego patryka
środa, 11 marca 2009
mp4

możliwość zapętlenia listy odtwarzania przydaje sie bardzo. i wychodzi Coldplay na okrągło. od rana do południa. od południa do teraz. od teraz do..

dynamizm i ogromny entuzjazm  fascynacji dawno już opadł. pojawiły się nowe skojarzenia i one zostaczając się petlą i sidlą. tak już jest  z muzyką, która się o ludzi otrze. i zaje się, że mogłaby ich sznurować. rzeczywiście tylko zdaje się..

wtorek, 10 marca 2009
na kanwie wczorajszej lektury
morderca nie powinien znać ofiary. sprzedawca nie powienien znać kota, który jest przedmiotem handlu. o ile potrafi pięknie wyhaftować worek ze zwierzem.
poniedziałek, 09 marca 2009
baśń o Szeherezadzie_4

myślała pytaniami. znalazła się w zamkniętej przestrzeni, do której z dnia na dzień docierało coraz mniej światła. 

odpowiedzi nie przychodziły. bielmo na jej oczach wzrastało.  spojrzenie kamieniało.

niedziela, 15 lutego 2009
WPP 09

z rozczarowniaem, ogromnym rozczarowniem przeglądałam nagrodzone zdjecia. wiekszość nijaka taka... panowie jurorzy znudzeni wojną? w porządku, ale jest jeszcze kawał dobrej roboty fotoreporterskiej odwalonej w zeszłym roku. i gdzie?

pozostaje blog Magnum...ehh...

sobota, 14 lutego 2009
Siekierezada/E.Stachura
Ślepy jestem, ciągle ślepy. Wydaje mi się, że mam tysiąc oczu, ale ile z tego jest zamkniętych i czeka na radosne migotliwe zachwytliwe otwarcie lub, Boże mój, na otwarcie ponure, przerażające, czernią oslepiające, bólem zabijające. Wydaje mi się, że widzę wszystko, całą nędzę i całą wielkość, a nie widzę często, że depczę po cudach moimi gumowcami. Milowymi gumowcami, ale po cudach depczę. To jest przykre straszliwie. Smutne straszliwie to jest. I wstyd mi. Ale ja się poprawię.
poniedziałek, 09 lutego 2009
uproszczenie

na zachodzie jest wiele muzeuów, które warto odwiedzić. na wschodzie wielu ludzi, z którymi warto scalić czas.

a tu, w złotym środku? tu się wstaje lewą nogą z łóżka i z uśmiechem marudzi pod nosem, że nigdzie na świecie szara codzienność nie jest tak barwna.

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl