tam i z powrotem
Kategorie: Wszystkie | cała reszta | droga | na krechę | przez szkło | zakurzone
RSS
wtorek, 11 maja 2010
analog

z uporem i artystyczna precyzją robione foty ze spływu diabli wzięli  - klisza prześwietlona.

oby ta, co siedzi w aparacie nie skonczyła podobnie...

 

na kolejny i tak wezmę zenita.

 

czwartek, 06 maja 2010
woda

trzy dni zmagania się ze sobą, z bólem, który pojawiał się przy każdym ruchu. trzy dni dobrej zabawy. dni chmur pięknych, wspaniałego słońca i jaskółek latających tak nisko, że się już niżej nie da.

dzień zwycięstwa w wyścigu kanadą. dzień pływania w kółko jedynką. dzień wspaniałego obiadu. dzien szaleństw przy ognisku.

dni ludzi zakręconych na lądzie. dni ludzi szalnonych w granicach rozsądku na wodzie.

szklana kula w zaroślach. rozmowy tak długie, jak leniwe pociagnięcia wiosłem.

tu i teraz. i nic ponad to.

w sobotę początek nastepnego spływu.

 

cuda!

 

dawno nie mialam tylu radosnych zdjęć z wyprawy.


 

 

środa, 24 marca 2010
lines from south

otworzyłam z utęsknieniem wyczekiwany list i poczułam, że dla higieny duszy trzeba stanąć na fortach i wykrzyczeć to, co rozdarło serce. i to i tak nie dosyć by było.

wtorek, 23 lutego 2010
powód by wrocić

dziadek suszył je na piecu albo w cieplarni. kroił w plastry i pozbawiał gniazd z nasionami. suszył, a gdy były już nie gumowe, jeszcze nie całkiem twarde, wkładał do papierowej torebki i ukrywał przed łasym wzrokiem dzieci. wyjmował na święta, zaraz po wigilii. i były lepsze niż karp, sałatka warzywna, czy długo wystane pomarańcze. czekałam cały rok na suszone jabłka dziadka na równi z prezentami od gwiazdora zostawianymi w koszu pod drzwiami.
tak dobrych jabłek jak tamte nie jadłam od lat. ale i te gumowe ze spożywczaka czynią cuda w pochmurne dni.
biorę kilka ze sobą. w domyśle na wyjazd, w praktyce na drogę, bo pewnie do Girony, ba nawet do kontroli bagażu, nie wytrzymają;)

czwartek, 18 lutego 2010
słowo

pomimo braku precyzji w kwestii rodzaju, choćby w słowie friend, genialnym tworem języka angielskiego jest określenie colleague. wielkość jego polega na tym, że dzieli znajomych na tych z pracy i spoza niej. oczywiście dwa zbiory mogą się przenikać, ale nie muszą. w tym drugim przepadku ma się po pracy inne życie .

i to jest piękne:)

piątek, 29 stycznia 2010
Pyda OP

wszytko w jednym miejscu, dostatecznie spersonalizowane - tak, czytnik googla jest genialny. no może z małym zastrzeżeniem. zdaża mu się informować o nowościach po kilku dniach.

podpięcie rssa dominikanów pod czytnik okazało się dobrym posunięciem. polecam. czytnik, czy to inny zamiennik jego.

a tu wycinek z dzisiejszej lektury:

Bardzo często z pomylenia tego co chcemy z tym, czego potrzebujemy wynika jeszcze coś. Otóż, gonimy za tym co chcemy, a nieświadomie zakładamy, że to co potrzebujemy przyjdzie samo.

 

z pobieżnej refleksji wynikło, że zatrzymałam się wcześniej niż przewidział autor postu /tu cały tekst/ i jestem w miejscu, gdzie chcenie jest nieosiągalne, a potrzeby niezaspokojone. przykry stan... pustoStan...

 

niedziela, 24 stycznia 2010
Sercątko, H.Muller

Od wyjścia mężczyzn dziadek nie ma spokoju. Znikła jasna królowa. Szukał jej wszędzie i nie znalazł. Bardzo mu jej  brak. Nie będzie mogł grać w szachy, jesli jej nie znajdzie. Tak pilnował tych figur. Przeżyły wojnę i niewolę. A teraz akurat królowa przpada w domu.

Dziadek mówi, że powinnam ci napisać, że inni klaszczą i zarabiają pieniądze. Nie możesz tego więcej zrobić dziadkowi.

Sercątko, H.Muller

Jedna za drugą jak dni, kiedy przychodziłam nad rzekę, leżały na brzegu trzy pary kamieni. Za każdym razem wybierałam dwa inne kamienie. Nie szukałam długo. Odpowiedni ciężar miało wiele z tych, które chciały się pogrążyć razem ze mną. Ale to nie były te właściwe. wracały z kieszeni płaszcza na ziemię. A ja wracałam do miasta.

sobota, 23 stycznia 2010
loesje

zawisło na ścianie po ostatnim rachunku za prąd

gdzieś tam między słowami jest info o ograniczonej ilości płatnego urlopu;)

 

 

niedziela, 17 stycznia 2010
el mundo de Mafalda

odkryłam Mafadę:) argentyńskie cudo.

czas na zupę:P

 

 

środa, 13 stycznia 2010
*

błogi sielski korek z dżemem.

a u nas zima.

nie wierzę w globalne ocieplenie.

 

niedziela, 03 stycznia 2010
na skróty

chcąc dowiedzieć się ile czasu zajmie mi  doczłapanie się z westerplatte na most siennicki skorzystałam z google i okazało się, że zajmie to sporo czasu ...

/mapka/

taa...

dowód w torbę, aparat w rękę. i w drogę. trochę krótszą niż sugerowana i bynajmniej nie wpław ;)

 

piątek, 01 stycznia 2010
wojownik

w nowym roku - kreatywności w walce z nudą codzienną ;)

niedziela, 27 grudnia 2009
brat wilk

ciekawe miesce w sieci dla opowiadaczy:

artofstorytellingshow

polecam gorąco

/nie tylko dlatego, że na głównej stronie umieszczono wywiad z Michałem Malinowskim i garść informacji o nim;) /

czwartek, 10 grudnia 2009
język uniwersalny

"If that name is applied as a type name to an African, Chinese, Indian, or whoever, instrument, all those people are inslulted. But Hornbostel and Sachs called it a 321.322, and with that name, everybody can by happy. I can explain what that in English, as a guitar, they can do so in their own languages with the word that fits that number in thier own instrumentarium, and the same with all other instruments"  /Muzyka 1(212), 2009/


może esperanto nie jest takie złe? albo mowa ciała, gdyby tylko nie była rozszerzeniem jezyka...


 

poniedziałek, 30 listopada 2009
npe

 

wrócona. zachwycona. wytańczona. wymęczona...

więcej o lubelskim festiwalu najstarsze pieśni europy w innych okolicznościach.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl